BYĆ SZCZĘŚLIWYM... WYJŚĆ NA PROSTĄ
Być szczęśliwym... tak zwyczajnie.
Byłem przez dwa tygodnie. I wszystko się skończyło. Zbyt daleko mieszka, jest jak książę nie z tej bajki. Jego białe lśniące ząbki uśmiechają się do mnie z wyświetlacza telefonu komórkowego. Zostało tylko tyle.
Wszoraj coś pękło... A może zwyczajnie, jak zazwyczaj runęła tama w głowie mojej?
Dzisiaj już się nie odezwę. Schowam się za murem, który sam wzniosłem.
Dedykuję Ci Szymonie Twoją ulubioną Osiecką...
Dobrze się pan czuje?
To świetnie,
właśnie widzę - jasny wzrok, równy krok
jak w marszu.
A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Moje prawo to jest pańskie lewo.
Pan widzi: krzesło, ławkę, stół,
a ja - rozdarte drzewo.
Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Ode mnie widać niebo przekrzywione.
Pan dzieli każdą zimę, każdy świt na pół.
Pan kocha swoja żonę.
Pora wracać, bo papieros zgaśnie.
Niedługo, proszę pana, będzie rano.