Blog > Komentarze do wpisu
eNeL => PeeL
Po trzech tygodniach od powrotu z Holandii czas powrócić do życia w TYM świecie. I znów te same problemy... Ale nie o tym teraz, ponieważ chcę się podzielić spostrzeżeniami z pobytu w kraju tulipanów.
Truizmem jest stwierdzenie, że Holandia ma wysokiej jakości infrastrukturę drogową, że jest tam czysto a gęsta sieć dróg rowerowych sprawia, że jest to kraj - mekka dla wielbicieli pedałowania. Napiszę więc kilka słów o mentalności "wiatraków". Rzeczywistość mnie nie rozczarowała również i pod tym względem. Ludzie tam żyjący są otwarci, tolerancyjni ale i wymagający. Czy w Polsce zdarzyło się Wam, iż całkiem obcy ludzie uśmiechają się do Was i krzyczą "cześć!"? Mnie się to nigdy nie przytrafiło, natomiast tam jest dosyć częste. O otwartości świadczy już zabudowa miast, miasteczek i wsi. To co się rzuca w oczy, to brak ogrodzeń oddzielających posesje od przestrzeni publicznej, a także pięknie zagospodarowany fronton (kwiaty, oczka, skalniaki, zadbana trawa). Podobnie z tolerancją. Muszę się przyznać, że gdy jechałem do tego kraju, to nie spodziewałem się rewelacji... ot, polityka tolerancjonistyczna sobie, a życie sobie. Jak bardzo się myliłem. Dobrze, że się myliłem... a byłem nie w Amsterdamie lecz na prowincji. Pomimo tego nikomu nie przeszkadzały dwie całujące się lesbijki, a pary homo- i heteroseksualne wspólnie bawiły się na małomiasteczkowym festynie. Och... kiedy doczekam takich czasów w Polsce?
9-tygodniowy pobyt w Holandii przyniósł mi i tę korzyść, że otrzymam szereg dokumentów poświadczających moje umiejętności, otwartość i mobilność (m.in. "Europass Mobility", certyfikaty o udziale w programie Leo da Vinci) co w dzisiejszych czasach jest cenne na rynku pracy. Najcenniejsze są jednak wspomnienia oraz nowe znajomości, no i - nie obawiam się użyć tak znaczących słów - przyjaźń z Martą, przed którą dokonałem nawet "coming-outu".

wtorek, 01 sierpnia 2006, shygay
Komentarze
2006/08/06 16:59:58
No to tylko pogratulować takiego pobytu... Niestety w Holandia znajdowała się zawsze poza moimi planami wakacyjnymi i nawet nie wiem czemu bo zawsze chciałem ją sobie obejrzeć. Ale będzie jeszcze pewnie ku temu nie jedna okazja.

No chyba, że jutro wpadne pod tramwaj albo pogryzie mnie doberman sąsiada. Albo aresztują mnie i skażą na dożywocie po tym jak zamorduję ze szczególnym okrucieństwem dziekana jeśli mnie nie przyjmie na studia...

Pozdrawiam!