|
|
<
|
Maj 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
|
28
|
29
|
30
|
31
|
|
|
|
|
niedziela, 12 sierpnia 2007
Urlop się zaczyna... czas powrotu do Polski
Jak się czuje człowiek, który od 5 miesięcy nie jadł prawdziwego domowego obiadu, nie widział przyjaciół itd. Po prostu od prawie pół roku przebywa za granicą? To wszystko nieważne kiedy zbliża się termin urlopu, czyli - w moim przypadku - 2-u tygodniowego pobytu w kraju. Jest zajebiście! Nie wiem tylko czy starczy mi czasu na realizację planów. W Holandii nie jest źle, a gdy już nie przeliczasz euro na złotówki oznacza to, że nieźle się zadomowiłeś :) Brakuje jedynie rodziny (tutaj pozdrawiam mamę, która przebywa aktualnie w szpitalu), przyjaciół no i znajomych.
Tak więc 18 sierpnia będę już w Polsce. Jeśli ktoś z Was chciałby się ze mną spotkać (śmieszy Cię to?), to piszcie na adres: adelixmariusz[na]gmail.com
Mam także fotobloga do którego odwiedzania serdecznie zapraszam:) http://www.fotolog.com/adeliks
środa, 28 lutego 2007
Plany na weekend
Postanowiłem, że najbliższy weekend JAKOŚ spędzę. Mam dwie opcje: 1) Zdobędę się na odwagę i spróbuję wyciągnąć Adama na zakupy do Wrocławia. Kto wie, może się zgodzi chociaż jest to mało prawdopodobne. Miałem się z nim spotkać w zeszłym tygodniu, ale deszcz padał i nie chciało mi się wychylać nosa... Zreszą co to za spotkanie w "Masce", w Opolu? Nawet nie wiem gdzie to jest. Adam ma chłopaka, no ale chyba wolno mu wyskoczyć gdzieś ze znajomym, szczególnie takim, który nie ma niecnych (seksualnych) intencji. 2) Jeśli powyższe się nie powiedzie, udam się na turne po Polsce. Poznań, Kraków, Warszawa, może jakieś inne miasta... Jak dobrze, że mamy PKP i ich bilety turystyczne ;) Może zachaczę o jakieś kluby... W Łodzi są chyba dobre, no i w Krakowie, i w Poznaniu. Niestety będę musiał jechać sam.
Tak czy inaczej najbliższy weekend musi być wyjątkowy. Ostatni weekend przed moim powrotem do Holandii.
wtorek, 27 lutego 2007
Urlop w Polsce
Witajcie. I znowu nie dokonywałem wpisów przez bardzo długi okres. Byłem w Holandii, jak wielu, za chlebem. Aktualnie przebywam na urlopie w kraju, ale w sumie nie mogę się doczekać powrotu do Niderlandów. W sumie nic specjalnego, a jednak klimat chyba nieco inny. Nie ważne. Na razie jestem w Polsce.
Cóż takiego się dzieje? Awantury... brata z matką o jego potępianą przez większość miłość. Jego Monika to mężatka z 2-ką dzieci. Nie znam szczegółów, ale do pory kibicowałem Krystianowi. W końcu i moje życie wydaje się wielu ludziom niezbyt moralne. A w moim życiu... hmm... cóż, nadal jestem samotny, nadal szukam... Może zwariowałem, ale zaczynam coraz więcej wydawać na kremy do twarzy i inne kosmetyki. Umówiłem się nawet na wizytę u fryzjerki-stylistki (te moje odwieczne kłopoty z włosami), ale nie pojechałem... Opole to małe miasto i było mi głupio... facet u stylisty? Co z tego, że gej? Nie ważne. W końcu udałem się do zwyczajnego fryzjera. Jak zwykle nie byłem zbyt zadowolony z wykonanej usługi, jednak już przywykłem. Teraz czekam na odrost włosów i znowu marzę o idealnej fryzurze (której wizji chyba nigdy nie posiadałem).
środa, 06 września 2006
Ostatnie tygodnie
Ostatnie tygodnie obfitowały w wydarzenia gejowskie. Pod koniec lipca czy też na początku sierpnia zamieściłem anons w serwisie gejowo.pl. Jednocześnie uaktualniłem profil na Gaydar.pl - wiecie: dodałem zdjęcie, swój nr komórki. Czekam, czekam... posypało się kilka ofert. Spośród ok. 7 wybrałem dwie. Adaś i Borys... no, ale nie będę o Nich pisać. Nic z tego nie wyszło. Dzięki temu anonsowi odwiedziłem w końcu pedalską knajpę - Pink Inside we Wrocławiu. Jak się dowiedziałem już zlikwidowaną. W nie żałuję, że splajtowała. Jak dla mnie była to speluna, o bardzo małym metrażu, przeciętnej muzyce i małej ilości gejów. Na razie tyle... Cześć!
wtorek, 01 sierpnia 2006
eNeL => PeeL
Po trzech tygodniach od powrotu z Holandii czas powrócić do życia w TYM świecie. I znów te same problemy... Ale nie o tym teraz, ponieważ chcę się podzielić spostrzeżeniami z pobytu w kraju tulipanów. Truizmem jest stwierdzenie, że Holandia ma wysokiej jakości infrastrukturę drogową, że jest tam czysto a gęsta sieć dróg rowerowych sprawia, że jest to kraj - mekka dla wielbicieli pedałowania. Napiszę więc kilka słów o mentalności "wiatraków". Rzeczywistość mnie nie rozczarowała również i pod tym względem. Ludzie tam żyjący są otwarci, tolerancyjni ale i wymagający. Czy w Polsce zdarzyło się Wam, iż całkiem obcy ludzie uśmiechają się do Was i krzyczą "cześć!"? Mnie się to nigdy nie przytrafiło, natomiast tam jest dosyć częste. O otwartości świadczy już zabudowa miast, miasteczek i wsi. To co się rzuca w oczy, to brak ogrodzeń oddzielających posesje od przestrzeni publicznej, a także pięknie zagospodarowany fronton (kwiaty, oczka, skalniaki, zadbana trawa). Podobnie z tolerancją. Muszę się przyznać, że gdy jechałem do tego kraju, to nie spodziewałem się rewelacji... ot, polityka tolerancjonistyczna sobie, a życie sobie. Jak bardzo się myliłem. Dobrze, że się myliłem... a byłem nie w Amsterdamie lecz na prowincji. Pomimo tego nikomu nie przeszkadzały dwie całujące się lesbijki, a pary homo- i heteroseksualne wspólnie bawiły się na małomiasteczkowym festynie. Och... kiedy doczekam takich czasów w Polsce? 9-tygodniowy pobyt w Holandii przyniósł mi i tę korzyść, że otrzymam szereg dokumentów poświadczających moje umiejętności, otwartość i mobilność (m.in. "Europass Mobility", certyfikaty o udziale w programie Leo da Vinci) co w dzisiejszych czasach jest cenne na rynku pracy. Najcenniejsze są jednak wspomnienia oraz nowe znajomości, no i - nie obawiam się użyć tak znaczących słów - przyjaźń z Martą, przed którą dokonałem nawet "coming-outu".
poniedziałek, 10 kwietnia 2006
Pan moim światłem i zbawieniem moim
Pan moim światłem i zbawieniem moim, kogo miałbym się lękać? Pan obrońcą mego życia, przed kim miałbym czuć trwogę?
Przed nieobliczalnymi politykami PiS, LPR, Samoobrony? Przed ostracyzmem społecznymi i nietolerancją? Przed Wszechpolakami, pseudo-kibicami i nazi-skinami? Przed księdzem? Przed samym sobą?
wtorek, 27 grudnia 2005
BYĆ SZCZĘŚLIWYM... WYJŚĆ NA PROSTĄ
Być szczęśliwym... tak zwyczajnie.
Byłem przez dwa tygodnie. I wszystko się skończyło. Zbyt daleko mieszka, jest jak książę nie z tej bajki. Jego białe lśniące ząbki uśmiechają się do mnie z wyświetlacza telefonu komórkowego. Zostało tylko tyle.
Wszoraj coś pękło... A może zwyczajnie, jak zazwyczaj runęła tama w głowie mojej?
Dzisiaj już się nie odezwę. Schowam się za murem, który sam wzniosłem.
Dedykuję Ci Szymonie Twoją ulubioną Osiecką...
Dobrze się pan czuje?
To świetnie,
właśnie widzę - jasny wzrok, równy krok
jak w marszu.
A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Moje prawo to jest pańskie lewo.
Pan widzi: krzesło, ławkę, stół,
a ja - rozdarte drzewo.
Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Ode mnie widać niebo przekrzywione.
Pan dzieli każdą zimę, każdy świt na pół.
Pan kocha swoja żonę.
Pora wracać, bo papieros zgaśnie.
Niedługo, proszę pana, będzie rano.
wtorek, 08 listopada 2005
WYRUCHANY
Jestem psychicznie wyruchany. Znowu... :-(
I to przez kogo...
poniedziałek, 07 listopada 2005
MYŚLI NIESKRĘPOWANE
Ostatnie pochmurne, zamglone i szare dni skłoniły mnie do odrobiny jesiennego łkania.
Mam nowy telefon...
Pragnę kochać..., jest mi smutno :-(
One Love Sound Fest 2005
Kiedyś zbierałem kasztany na Aleji Kasztanowej..., cudowne chwile
Gdyby tak opublikować rozmowy Gadu-Gadu?
Chcę wierzyć w ludzi, wszędzie jednak fałsz...
Może mam zbyt wielkie wymagania?
Nie doceniam siebie, jestem podejrzliwy
Sprawdzam poprawność pisowni w słowniku MS Word
...
PROBLEMY TECHNICZNE
No i od samego początku coś musiało się zwalić :/ Nie wiem dlaczego nie działa zaawansowny edytor wpisów. Efekt tego widzicie w poniższych notkach - zero formatowania. Chyba muszę powtórzyć podstawy HTML'a
|